Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azzurrini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Azzurrini. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 sierpnia 2013

U-21: Di Biagio powołał po raz pierwszy

14 sierpnia o godzinie 18:00 zespół narodowy Włoch U-21 zagra w Senec przeciwko swoim rówieśnikom ze Słowacji. Towarzyska potyczka będzie pierwszym testem dla nowego selekcjonera Azzurrinich, Luigiego Di Biagio. Powołani przez Di Biagio zbiorą się w Coverciano w piątek 9 sierpnia do południa. Na 13:30 planowana jest konferencja prasowa, na której były opiekun kadry U-20 zostanie oficjalnie przedstawiony jako nowy selekcjoner na szczeblu U-21. Po południu, o 17:30, odbędzie się trening otwarty dla mediów i sympatyków młodzieżowej kopanej. Będzie można przyjść i popatrzeć. Na sobotę zaplanowane są dwa treningi, o 10:30 i 17:30, oraz konferencja prasowa z zawodnikami o 13:30. W niedzielę odbędzie się tylko poranny trening o 10:30, ponieważ po południu kadra uda się do Rzymu, skąd w poniedziałek poleci samolotem na Słowację. Nie mogę oczywiście nie wspomnieć o personaliach. Oto pełna lista powołanych:

Portieri: Bardi (Livorno), Leali (Spezia), Pigliacelli (Delfino Pescara);

Difensori: Antei (Sassuolo), Bianchetti (Verona), Biraghi (Cittadella), Di Lorenzo (Reggina), Frascatore (Delfino Pescara), Masi (Ternana), Piccini (Livorno), Sabelli (Bari);
Centrocampisti: Baselli (Atalanta), Battocchio (Watford), Benassi (Livorno), Crisetig (Crotone), Fossati (Bari), Viviani (Delfino Pescara);
Attaccanti: Belotti (Albinoleffe), Comi (Novara), Fedato (Bari), Improta (Chievo Verona), Longo (Inter), Piscitella (Delfino Pescara), Politano (Delfino Pescara).

Na ten moment trudno mi cokolwiek wyrokować. Spotkanie rozgrywane jest w sierpniu, więc forma u włoskich piłkarzy w większości jest mocno wakacyjna. Jest kilka ciekawych nazwisk, które znam. Jest kilku chłopców, których Di Biagio pociągnął za sobą z kadry U-20. Królują piłkarze występujący w Serie B. Jeśli chodzi o obsadę bramki, nie ma Colombiego i zmiennikiem fenomenalnego Bardiego - który będzie miał szansę wywalczyć sobie pierwszy plac w pierwszoligowym Livorno - powinien być uzdolniony Nicola Leali. W obronie przede wszystkim, wychowanek Juventusu, Alberto Masi oraz - ocierający się już o U-21, lecz nie odgrywający w niej większej roli - Antei oraz Sabelli. Pewniakiem wydaje się być srebrny medalista z Izraela, Matteo Bianchetti z Hellas. Tamtą kadrę pamiętają też Biraghi (zastąpiony w turnieju finałowym Vasco Reginim na lewej stronie defensywy) oraz Paolo Frascatore, który grał w eliminacjach, jednak na sam turniej nie pojechał. W pomocy dwa interesujące nazwiska. Pierwsze - Marco Benassi, urodzony w 1994 roku wychowanek Interu i członek Primavery, która pod wodzą Stramaccioniego tryumfowała w Next-Gen Series. Sezon 2013/14 spędzi w Livorno, gdzie został wypożyczony. Drugim wartym uwagi jest Marco Fossati, gracz od Benassiego starszy o dwa lata. Jako junior krążył między Milanem oraz Interem. Po udanym sezonie 2012/13 w barwach Ascoli (które jednak na drugim froncie nie zdołało się utrzymać), spekulowano nawet o umieszczeniu go w którymś z zespołów Serie A. Ostatecznie trafił do Bari. W ataku, znany już Państwu, Samuele Longo. Nim się nie ma co zajmować, wszystko jest jasne. Ciekawsza jest obecność pierwszej strzelby Regginy Calcio z ostatniego sezonu, Gianmario Comiego, który nadchodzący sezon rozegra w barwach Novary. 

Ciekaw jestem pierwszych meczów, tego jak to wszystko poukłada Di Biagio. W oczy kłuje, niestety, brak jakichkolwiek zawodników z potencjałem na grę w dużym klubie. No, może nie dotyczy to bramkarzy. Z górki Di Biagio miał nie będzie, materiał ludzki jest jaki jest. 

środa, 3 lipca 2013

U21: zmiana na ławce trenerskiej

W końcu stało się. Devis Mangia przestał być selekcjonerem kadry Włoch U-21. Mimo zdobytego wicemistrzostwa Europy w tej kategorii wiekowej, sposób w jaki grała jego kadra pozostawiał wiele do życzenia. Nie czas jednak (po raz kolejny) pastwić się nad, byłym już, opiekunem Azzurrinich. Mimo nieskrywanej miłości Sacchiego i Abete do Mangii, ten zdecydował się opuścić ciepłą posadkę, by "znów wskoczyć w obieg i zebrać nowe doświadczenia". Czyli będzie czekał, aż któremuś z trenerów w Serie A powinie się noga.

Tymczasem FIGC ogłosiła, że nowym selekcjonerem U-21 zostanie Luigi Di Biagio - dotychczas zajmujący się reprezentacją U-20, będącą bezpośrednim zapleczem U-21. Ta zmiana pociągnęła za sobą kolejne - zespół U-20 objął Alberigo Evani, który wcześniej pracował z zespołem U-19, a którego ja pamiętam jeszcze z roli trenera Primavery w Milanie. Nowo wybrany opiekun U-21 spotkał się już z dziennikarzami. Oto, co miał do powiedzenia: "Jestem dumny, że zostałem wybrany przez federację i prezesa Abete, któremu chcę podziękować za okazję, którą mi daje. Jestem gotów kontynuować pracę, którą zacząłem dwa lata temu z zespołem U-20. Chcę kontynuować ten projekt. Obejmuję drużynę do odbudowania, ponieważ znajdzie się w niej wiele nowych twarzy. Nie dokonam tego bez utrzymania etosu ciężkiej pracy, który zaszczepili tu wcześniej Ciro Ferrara i Devis Mangia. Wielu z tych chłopców trenowałem już wcześniej. Praca z reprezentacją U-20 to było piękne doświadczenie, które pozwoliło mi rozwinąć się pod wieloma względami. Teraz rozpoczyna się nowa przygoda i musimy przeżyć ją w najlepszy możliwy sposób, przede wszystkim podążając drogą, która zaprowadziła ten zespół do osiągnięcia znakomitych rezultatów."

środa, 19 czerwca 2013

U-21: Azzurrini wicemistrzem Europy U-21!

Czytałem przed finałem kolejne artykuły we włoskie prasie i nie wierzyłem w to, co wypisywały portale przecież niezłej renomy ze Sky na czele. Przedstawiano wizję drużyny złożonej ze wspaniałych zawodników, którzy za chwileczkę, wydaje się, rozwiną w pełni skrzydła w dorosłym futbolu, pokazując pełnię swego talentu, dowodzonej przez charyzmatycznego selekcjonera. Rozumiem oczywiście Włochów, że dali się ponieść gorączce - wszak mieli zespół w finale. Dziwi mnie jednak, że nie znalazła się choćby jedna osoba, która potrafiłaby spojrzeć krytycznie na turniej w wykonaniu Azzurrinich, bo przyszłość wcale nie maluje się w takich jasnych barwach.

Czy można krytykować finalistę? Można. Powiedziałbym nawet dosadniej - nie ograniczając się jedynie do sprawdzania wyników i czytania fantastów z włoskich dzienników, lecz oglądając ten zespół w każdym meczu turnieju, nie da się go nie krytykować. Postawa młodych Włochów nie była dla mnie jednak żadnym zaskoczeniem. Śledzę reprezentację U-21 dość uważnie, odkąd objął ją Devis Mangia i równie regularnie, co oglądam jej spotkania, krytykuję sposób w jaki gra. No dobrze - niejeden czytelnik podrapię się po głowie - to skoro jest tak źle, jak pan mówisz, to dlaczego jest tak dobrze? Skąd nagle tak słaba reprezentacja w finale, jakby nie było, poważnej imprezy na szczeblu młodzieżowym?

Jeśli by spojrzeć na personalia - nie jest to zła drużyna. Potencjalnych gwiazd jest niewiele, ale duża część piłkarzy prezentuje już poziom solidnego przeciętniaka, co na turniej młodzieżowy wystarcza. Że tego poziomu większość z nich nie przeskoczy, to inna kwestia. Mangia dostał gotowy zespół w spadku po Ciro Ferrarze z jasną sytuacją w grupie eliminacyjnej. Poprowadził Azzurrinich w dwóch meczach - z Liechtensteinem oraz Irlandią. Ten drugi zresztą przegrany w żenującym stylu. Następnie Italia rozprawiła się ze Szwecją w barażach o awans na turniej. Grupa podczas turnieju finałowego była banalnie prosta - Izrael, Norwegia i Anglia, którą ci Norwegowie zlali. Tu naprawdę nie było z kim przegrać. Poważniejszym przeciwnikiem była Holandia. Tutaj byłem zaskoczony tym, w jak słabej dyspozycji byli Oranje, którzy dostosowali się poziomem do Włochów. Ostatecznie gola wcisnął, będący w marnej dyspozycji, Borini. Tyle, że ten gol to nie był jakiś wyćwiczony schemat, wyuczona kombinacja. Ot piłka do Insigne i czekanie, co zrobi. Ten się pokiwał i podał do środka. Borini szybciej dziubnął futbolówkę i miał stuprocentową sytuację, której nie zmarnował. Finał to była inna bajka. Hiszpanie w składzie z zawodnikami, o których albo już się biją poważne kluby, albo zaraz będą, albo którzy już w tych poważnych klubach grają. Klasyczna tiki-taka, gra piłką po ziemi na jeden, dwa kontakty, prostopadłe piłki. Czym mogli odpowiedzieć Włosi? Jakie mieli argumenty? Jaki pomysł? Taki jak zwykle - żaden. Trochę pobiegali, często bez sensu. Trochę pokiwał się Insigne. Kilka długich piłek do napastników zagrano. Ostatecznie porażka 2:4 to najniższy wymiar kary.

Osobiście cieszę się, że to koniec cyklu tych roczników. Niestety, potencjał na to, by w przyszłości stać się zawodnikiem odgrywającym jakąś rolę we włoskim futbolu ma raptem kilku. Francesco Bardi, rzecz jasna Marco Verratti, Lorenzo Insigne, może Florenzi, który miał dobre wejście w Romie, lecz później zgasł (liczę na to, że Giallorossi ustabilizują swoją sytuację i nowy trener umiejętnie zagospodaruje potencjał Alessandro), może Saponara, po którego sięgnął Milan. Włosi nie powinni rozpaczać po meczu finałowym. Osiągnęli wynik ponad stan. Medal jest, problemy pozostają. Obawiam się, że dopóki nie powstaną drużyny rezerw, grające w niższych ligach, młodzi piłkarze dalej będą mieli problemy z przeskokiem do profesjonalnego futbolu i reprezentacje będą chodziły ścieżką wytyczoną przez Devisa Mangię, posiłkując się starszymi zawodnikami, którzy mają po 23 lata i czas wielkich perspektyw już za sobą.

Przepraszam Państwa, że nie pisałem tu o każdym meczu, jak pierwotnie miałem zamiar. Nie było jednak sensu pisać tego samego, co dwa dni. Nałożyły się również inne obowiązki. Niebawem poruszę temat pierwszej reprezentacji, która gra w Pucharze Konfederacji.

czwartek, 6 czerwca 2013

U-21: Włochy 1:0 Anglia

Długo na to czekaliśmy - święto piłki młodzieżowej, okazja do zobaczenia wielu utalentowanych graczy. Dziś ruszyły Mistrzostwa Europy U-21 rozgrywane tego lata na boiskach Izreala. Gwoli przypomnienia, Włosi rywalizują w Grupie A, mierząc się z Anglią, Izraelem oraz Norwegią. Azzurrini przed turniejem jasno precyzowali swój cel - zwycięstwo w turnieju.


ITALIA (4-4-2): Bardi - Donati, Bianchetti, Caldirola, Biraghi - Florenzi, Marrone, Verratti, Insigne - Borini, Immobile  

Zestawienie, które Devis Mangia zaproponował na mecz z Anglią nieznacznie różniło się od tego, które przewidywałem na łamach bloga. W bramce zagrał Bardi, obrona również bez zaskoczeń: Donati - Bianchetti - Caldirola i Biraghi. Spodziewałem się obecności w wyjściowej jedenastce Riccardo Saponary, Mangia zaś tercet Marrone, Verratti, Insigne uzupełnił Alessandro Florenzim. W ataku zaś, zamiast awizowanego przeze mnie Manolo Gabbiadiniego, partnerem Ciro Immobile był Fabio Borini. 

Azzurrini wygrali mecz 1:0, będąc jednocześnie drużyną lepszą o klasę. Bynajmniej jednak nie mąci to mojego sceptycyzmu co do gry drużyny pod wodzą Devisa Mangii. Właściwie poza początkowymi fragmentami obu odsłon gry, młodzi Włosi dominowali nad przeciwnikiem. Mimo wszystko brak tej kadrze tego, co ma dorosła reprezentacja - pewnego porządku w grze. Cały czas mam wrażenie, że poczynaniami ekipy Mangii rządzi wszechobecny chaos. O ile starcza to na niżej notowane zespoły, o ile starczyło to na Anglików - których jednak (mimo wielkiej estymy, jaką cieszy się wyspiarski futbol) nie zaliczyłbym do ścisłej światowej czołówki - o tyle na naprawdę dobrze ułożone zespoły pokroju Niemców, Hiszpanów czy Holendrów może to być za mało. Po zespole złożonym z całkiem przecież sensownych, potrafiących grać w piłkę, zawodników oczekiwałbym czegoś więcej niż długie piłki do skrzydłowych lub napastników i "niech się martwią, co z tym fantem zrobić". Naprawdę szczęście, że mają Włosi w kadrze zawodnika, który tę piłkę przetransportuje i tego, do którego warto ją podać. Mowa oczywiście o Marco Verrattim i Lorenzo Insigne, dwójce kluczowych dziś graczy. Pierwszy cofał się po futbolówkę aż do linii obrony, rozgrywał ją i był prawdziwym reżyserem gry - godnym następcą Andrei Pirlo w przyszłości. Drugi zaś szalał po lewej stronie boiska, stwarzając zagrożenie indywidualnymi akcjami. To zresztą Insigne przypieczętował wygraną Italii, strzelając decydującego gola z rzutu wolnego w drugiej połowie. Pytanie jest jednak zasadnicze - czy licząc jedynie na błysk któregoś z ofensywnych graczy, czy to Insigne czy też kogoś z dwójki Immobile - Borini (dziś dysponowanych tak sobie - powiedzmy szczerze) można ogrywać najlepszych? Oczywiście, może się tak zdarzyć w jednym czy dwóch spotkaniach, lecz na dłuższą metę branie owego decydującego przebłysku za pewnik jest myśleniem błędnym. 

Prócz Verrattiego i Insigne wyróżnić chciałbym też dwójkę defensorów. Pierwszym jest Luca Caldirola, kapitan tej reprezentacji, stoper Brescii, wypożyczony z mediolańskiego Interu. Pewny w swoich interwencjach, potrafił też radzić sobie z wyprowadzeniem futbolówki. Drugim, co mnie dość zaskoczyło, którego występ odbieram jako duży pozytyw jest prawy obrońca Grossetto, Giulio Donati. Twardy, nieustępliwy, mocny fizycznie. Na tle Anglii zaprezentował się naprawdę dobrze. Jeśli chodzi o pochwały, to by było na tyle. A skorośmy już przy indywidualnych laurkach, to przyznać muszę, że najbardziej rozczarowany jestem występem Alessandro Florenziego. Za czasów, gdy w Rzymie urzędował Zdenek Zeman, Florenzi błyszczał. Po części był to też pewnie efekt "nowej twarzy" - gracz wszedł do pierwszego zespołu, nowa postać, nieopatrzony jeszcze - był nowinką dla obserwatorów włoskiego futbolu mojego pokroju. Do tego zasuwał jako box-to-box, technicznie nie odstawał od starszych kolegów, pokazywał ambicję. Po odejściu Czecha Florenzi wyraźnie jednak siadł. Niestety tę gorszą dyspozycję przekłada na występy reprezentacyjne. Brakowało celnych dośrodkowań, rozrywania obrony przeciwnika. Jednym zdaniem - brakowało jakości na tej prawej flance. Brakowało wszystkiego tego, co dawał jego kolega po drugiej stronie boiska - Insigne. Dość blado wypadli też Immobile z Borinim. Zresztą gra napastników Azzurrinich wygląda tak od dłuższego czasu - trochę walki, szarpania się z obrońcami i albo jest "to coś", "ten błysk", gol albo nota pozostaje przeciętna. Dziś tego "czegoś" nie mieli, lecz to samo tak naprawdę można powiedzieć o ich zmiennikach - Manolo Gabbiadinim i Matii Destro. Bo sami chyba przyznają Państwo, że ciężko jakoś wielce chwalić Gabbiadiniego za to, że był faulowany przed polem karnym, czego efektem był rzut wolny, po którym Insigne umieścił piłkę w siatce.


wtorek, 28 maja 2013

U-21: ostateczna kadra na Euro U-21

Na samym początku muszę Państwa przeprosić za fatalne wyczucie czasu. Wczoraj pisałem o 27-osobowej kadrze Devisa Mangii. Wieczorem poznaliśmy jednak ostateczny wygląd kadry. Trochę wyszło niezgrabnie - można było napisać coś szerzej dopiero po decyzji co do finalnego kształtu reprezentacji. Nic to jednak - wyszło, jak wyszło.  Jak Państwo spojrzą poniżej - pełna, 23-osobowa, lista piłkarzy reprezentacji Włoch U-21 powołanych na młodzieżowe Mistrzostwa Europy.

PORTIERI: Bardi (Novara), Colombi (Modena), Leali (Lanciano)
DIFENSORI: Bianchetti (Verona), Biraghi (Cittadella), Caldirola (Brescia), Capuano (Pescara), Crimi (Grosseto), Donati (Grosseto), Frascatore (Sassuolo), Regini (Empoli), Romagnoli (Spezia)
CENTROCAMPISTI: Bertolacci (Genoa),  Fedato (Bari), Florenzi (Roma), Marrone (Juventus), Rossi (Brescia), Sala (Amburgo), Sansone (Parma), Saponara (Empoli), Verratti (PSG)
ATTACCANTI: Borini (Liverpool), Destro (Roma), Gabbiadini (Bologna), Immobile (Genoa), Insigne (Napoli), Paloschi (Chievo)

Ostatecznie z kadry wypadł Simone Romagnoli. Obrońca urodzony w Cremonie, rocznik 1990, wychowanek Milanu. Był w składzie Primavery w sezonie 2009/10, gdy Rossoneri tryumfowali w Coppa Italia, w finałowym dwumeczu pokonując Palermo. W dorosłej piłce był protegowanym Zemana, przebywając drogę podobną do tej w wykonaniu Lorenzo Insigne. Początkowo Foggia w Lega Pro, następnie zaś sukces w Pescarze na poziomie Serie B. Problemy zaczęły się po odejściu czeskiego szkoleniowca. Co prawda na Adriatico, po awansie do Serie A, zatrudniony został Giovanni Stroppa - opiekun Romagnolego z czasów gry w mediolańskiej Primaverze - lecz został zwolniony po kilku miesiącach pracy. Po zmianie trenera Romagnoli stracił miejsce w podstawowym składzie i zimą został wypożyczony do drugoligowej Spezii, w barwach której zagrał w 14 meczach.

Poza tym niespodzianek nie ma. Odpadli Fedato i Sala. Pierwszy stałym członkiem tej reprezentacji nigdy nie był - nie jestem pewien, czy nie bywał powoływany, ale nie ma to w sumie większego znaczenia. No i ten Sala - odstrzelony i słusznie. Dziw bierze, że dopiero teraz. Spodziewałem się, że Frascatore pozostanie w kadrze - to dla mnie trochę sensacja. Ostatnio Mangia woli jednak stawiać na Biraghiego i tego, że obrońca Cittadelli może wygryźć Frascatore z podstawy, dopuszczałem. Duże zaskoczenie, że boczny defensor Sassuolo nie znalazł się w ogóle w kadrze. Spodziewałem się, że odpadnie któryś z napastników. Typowałem Destro lub Boriniego. Widocznie Mangia wierzy, że w razie kłopotów, miejsce na lewej obronie może zająć Crimi.

Poniżej zamieszczam również kalendarz Azzurrinich na turniej w Izraelu:
5 czerwca, godz. 21:30 - vs. Anglia
8 czerwca, godz. 21:30 - vs. Izrael
11 czerwca, godz. 19:00 - vs. Norwegia


poniedziałek, 27 maja 2013

U21: 27 nazwisk na Mistrzostwa Europy U-21

Już niebawem - 5 czerwca ruszają młodzieżowe Mistrzostwa Europy. Zawodnicy urodzeni nie wcześniej niż przed rokiem 1990 zmierzą się w walce o prymat na Starym Kontynencie. Włosi rywalizować będą w Grupie A z Anglią, Norwegią oraz drużyną gospodarzy - Izraelem. W Grupie B znalazły się zaś reprezentacje Hiszpanii, Holandii, Rosji oraz Niemiec. Pisanie o Euro U-21 czas zacząć!

Selekcjoner Devis Mangia początkowo podał szeroką kadrę na turniej, w której znalazło się aż 40 piłkarzy. Z nich wytypował grupę 27 zawodników. Jest kilka kontrowersji, kilku zawodników stało w rozkroku między dorosłą reprezentacją, która pojedzie na Puchar Konfederacji, a tą młodzieżową. Pozwolę sobie przywołać tutaj listę wstępną, zaznaczając również, z których piłkarzy Devis Mangia zdecydował się zrezygnować. Państwo zerkną poniżej.

Portieri: Bardi (Novara), Colombi (Modena), Leali (Lanciano), Pigliacelli (Sassuolo).
Difensori: Antei (Sassuolo), Bianchetti (Verona), Biraghi (Cittadella), Caldirola (Brescia), Capuano (Pescara), Crescenzi (Novara), Crimi (Grosseto), De Sciglio (Milan), Donati (Grosseto), Frascatore (Sassuolo), Regini (Empoli), Sabelli (Bari), Romagnoli (Spezia), Santon (Newcastle).
Centrocampisti: Baselli (Cittadella), Bellomo (Bari), Berardi (Sassuolo), Bertolacci (Genoa), Fedato (Bari), Florenzi (Roma), Marrone (Juventus), Rossi (Brescia), Sala (Amburgo), Sansone (Parma), Saponara (Empoli), Verratti (Psg), Viviani (Padova).
Attaccanti: Borini (Liverpool), De Luca (Atalanta), Destro (Roma), El Shaarawy (Milan), Gabbiadini (Bologna), Immobile (Genoa), Insigne (Napoli), Paloschi (Chievo), Zaza (Ascoli)

Bardzo dobrze wygląda obsada bramki. Numerem "1" powinien być Bardi - pierwszy wybór Mangii podczas eliminacji do fazy finałowej turnieju. Nazwiska dublerów nie dziwią - Colombi i Leali to również utalentowani bramkarze. Gdyby któryś z nich musiał wejść między słupki, nie stanowiłoby to żadnego problemu. Zarówno wychowanek Atalanty, jak i wypożyczony do Virtusa Lanciano, golkiper Juve są w stanie zapewnić spokój w tyłach. Cała trójka była znaczącymi postaciami sezonu 2012/13 w Serie B. Pigliacelli w Sassuolo nie miał miejsca w pierwszym składzie, toteż zrezygnowanie z niego i postawienie na Lealego jak najbardziej logiczne.

W linii obrony ogromnym zaskoczeniem jest dla mnie, niepierwsze już zresztą, pominięcie Davide Santona. Sezon 2012/13 był co prawda gorszy dla obrońcy Newcastle od poprzedniego, lecz dotyczy to nie tylko Il Bambino a całego zespołu Srok. Santona nie ma w kadrze A, zrezygnować z niego zdecydował się również Mangia. Dziwi mnie to o tyle, że Santon nawet w gorszym roku jest solidny, a z pewnością jest to gracz o dużym potencjale. Ja widziałbym go nie tylko w kadrze, lecz w pierwszym składzie tej reprezentacji. Davide swoich konkurentów - Giulio Donatiego i Paolo Frascatore (którzy raczej ponad poziom solidnych ligowców nie wyskoczą) - umiejętnościami przerasta o klasę. De Sciglio to już zawodnik pierwszej reprezentacji. Nieobecność, niegrającego w Sassuolo, Anteiego, Sabellego z Bari oraz Crescenziego z Novary raczej nie dziwi. Z ciekawością w akcji obejrzałbym Vasco Reginiego, o którym jest ostatnio głośno. Bardzo chwalony za grę w tym sezonie w barwach Empoli, obrońca będący własnością Sampdorii na brak ofert nie może narzekać. Wszyscy zachwycają się, jakiż to znakomity młodzieżowiec nie jest. Podchodzę do tego trochę sceptycznie. Regini ma już 23 lata (ur. w 1990 r.) a szerszej publiczności dał się poznać dopiero w trakcie trwanie obecnego sezonu Serie B. Ciekaw jestem, ile faktycznie warte są peany na jego cześć. Czy poradzi sobie na poziomie Serie A, przekonamy się już niebawem. Pytanie tylko czy w koszulce Empoli, Samp czy też może zupełnie nowego klubu.

Wyjaśniła się absencja w drużynie Prandellego Marco Verrattiego. Regista PSG pojedzie do Izraela z kadrą U-21 i powinien być jednym z jej liderów. Zaskakująca jest dla mnie nieobecność Vivianiego - swego czasu podstawowego gracza u Mangii. Wychowanek Romy miał jednak problemy z grą w podstawowym składzie w Padovie, co poskutkowało brakiem powołania. Trudno jednak rozpaczać nad jego brakiem, gdy powołany jest fenomenalny Verratti. Rozczarowany jestem obecnością wśród powołanych żenująco niejakiego Jacopo Sali, rezerwowego, który pojawiając się na boisku nie wnosi absolutnie nic. Powołanie o tyle niezrozumiałe, że poskutkowało skreśleniem Domenico Berardiego - piłkarza rewelacyjnego zwycięzcy Serie B, Sassuolo. Swego czasu dużo dobrego mówiło się o Bellomo, którym miały się interesować duże kluby z Serie A. Mangia spośród piłkarzy Bari zdecydował się jednak wziąć młodszego o rok Fedato. Nie będę jednak Państwa zanudzał tutaj sprawami drugorzędnymi - to przecież nie Sala, Fedato, Bellomo czy Viviani będą / byliby głównymi motorami napędowymi drugiej linii Azzurrinich. Kluczowi, prócz Verrattiego, będą tu przecież tacy gracze jak Lorenzo Insigne z Napoli, Andrea Bertolacci z Genoi, Alessandro Florenzi z Romy, Nicola Sansone z Parmy czy Riccardo Saponara - obecnie Empoli, od nowego sezonu już Milan. Bogactwo drugiej linii naprawdę duże. 

W linii ataku brak Samuele Longo, który z racji kontuzji zakończył już jakiś czas temu sezon. Do kadry wracają mający za sobą słabe sezonu w Liverpoolu i Romie - Borini i Destro. Pierwszy do miasta Beatlesów przeprowadził się właśnie z Rzymu, gdzie dobrze wywiązywał się z roli "9". W Anglii trener Rodgers widzi go jednak na boku ataku. Że decyzja to fatalna chyba wspominać nie muszę. Państwo sobie przypomną "pomysł" nie-trenera Leonardo na upchnięcie Huntelaara do 4-3-3 poprzez wystawienie go z prawej strony i jak źle to wyglądało - no właśnie. Podobny problem ma / miał Destro. Za Zemana pierwszym wyborem na środek ataku był Osvaldo. Destro próbowano upchnąć z prawej strony napadu i w efekcie odebrano mu wszystkie atuty, jakie miał. Później przegrał on zresztą rywalizację z Erikiem Lamelą i zasiadł na ławce. Długo pauzował z powodu kontuzji. W międzyczasie zmienił się trener. I tak Destro stracił sezon. Immobile i Gabbiadini to pewniaki do pierwszego składu. No i jeszcze Alberto Paloschi, który nie dość, że raczył był się nie połamać na dłużej, to jeszcze siedmiokrotnie trafiał do bramki rywala w barwach Chievo. Szkoda, że ma już 23 lata, bo swego czasu zapowiadał się na snajpera dużego kalibru. Ostatecznie zamiast wiecznego talentu Paloschino postawiłbym chyba na Simone Zazę, który mimo tego, że zrąbał się z ligi razem z Ascoli, to zdążył ustrzelić 18 bramek. Przyszłość Zazy stoi pod znakiem zapytania - jego karta należy do Samp, z którą kontrakt obowiązuje go do roku 2014. Dobra postawa w Serie B i wygasający za rok kontrakt czynią go łakomy kąskiem. Tym bardziej, że w rozmowach z Dorią trwa impas. Głośno mówi się o poważnym zainteresowaniu ze strony Napoli i Milanu. Wśród skreślonych Beppe De Luca - swego czasu mój ulubieniec. Wychowanek Varese, w Bergamo ledwie rezerwowy. Rola, jaką odgrywał w kadrze U-21 malała z każdym miesiącem. El Shaarawy zaś pojedzie z dorosłą reprezentacją na Puchar Konfederacji.

Gdybym miał zgadywać, jak zestawi wyjściowy skład Devis Mangia na mecz otwarcia przeciwko Anglii, typowałbym następujące nazwiska:

Bardi
Donati - Bianchetti - Caldirola - Biraghi
Saponara - Verratti - Marrone - Insigne
Immobile - Gabbiadini

sobota, 6 kwietnia 2013

U-21: dwie towarzyskie wygrane w marcu

Wróciły już ligi, wróciły europuchary. Ja tymczasem jeszcze bym chciał o reprezentacji, bo dobrze by było zamknąć ten temat. Zacznijmy od U-21 prowadzonej przez Devisa Mangię, która przygotowuje się do Młodzieżowych Mistrzostw Europy, które rozgrywane będą w czerwcu na izraelskich boiskach. W ramach tychże przygotowań Azzurrini najpierw pokonali Rosjan 2:0, później zaś rozprawili się z Ukrainą, wygrywając 1:0. Niby dwa zwycięstwa, a nie potrafię powstrzymać się przed krytyką. To dość znacząca cecha tej kadry.

Lorenzo Insigne strzelił gola Rosjanom po podaniu Riccardo Saponary (fot. zimbio.com)


Mangia i 4-4-2



Od razu zaznaczam, że widziałem jedynie mecz z Rosją. No i nie było to wielkie widowisko. Włosi wymęczyli, co prawda, zwycięstwo 2:0, ale jakie wnioski można wyciągnąć po tym meczu? Przede wszystkim dalej będę obstawał przy swoim - 4-4-2 pasuje do tej kadry jak pięść do nosa. Nie był to pierwszy mecz, w którym pomysł na grę ograniczał się do "weź kopnij tam do przodu, niech się martwią co z tym fantem zrobić". No i kopali. Do Immobile, do Gabbiadiniego i ci parę razy coś tam z piłką zrobili. Tyle, co mogli - wspomagani przez równie  ruchliwego, co niedokładnego w swoich zagraniach  Insigne. Jak takie granie na rympał wychodzi, gdy po drugiej stronie boiska stoi ktoś, kto potrafi mądrze grać w piłkę, to Państwo pamiętacie z meczu przeciwko Hiszpanii. Italia wówczas jak dzieci we mgle. Brak Włochom płynności w grze płaskim 4-4-2. Co tu się zresztą dziwić - na palcach jednej ręki można policzyć ekipy ten system stosujące. To zatem, że rozjeżdżają się poszczególne formacje złożone ze spotykających się od wielkiego dzwonu grajków, nie jest wielkim zaskoczeniem.

Znudzony bramkarz, niebiesko-czarna obrona i pomoc, która nie pomaga



Mecz ten ziewnięciem pewnie skwitowałby Francesco Bardi. Golkiper Novary nie miał bowiem okazji się wykazać. Parę zbłąkanych dośrodkowań złapał i tyle. Rosjanie nie zdołali przećwiczyć młodego bramkarza, nie potrafiąc oddać strzału w światło bramki. 

Osobny wątek stanowi obrona. Cały kwartet Donati - Bianchetti - Caldirola - Biraghi to zawodnicy, którzy wyszli z młodzieżowego sektora Interu. To ja się pytam - gdzie to dostosowanie się Nerazzurrich do Finansowego Fair Play? Logicznym byłoby stawianie na wychowanków. Szczególnie, gdy się ma jeden z najlepszych sektorów młodzieżowych w kraju. I wiecie Państwo gdzie grają najlepsi wychowankowie tego klubu? Wszędzie tylko nie w nim samym. Co więcej - gracze tacy jak Longo czy Livaja, widząc że w czarno-niebieskiej części Mediolanu gębą Morattiego krzyczy się o tym, że trzeba się do FFP dostosować, trzeba ciąć koszty i stawiać na młodzież, że Stramaccioni ma nieść ten kaganek oświaty a jednocześnie drugą ręką przygarnia się szrot, który przyzwoitym ligowcem był, ale parę ładnych lat temu, w postaci Rocchiego, czują pismo nosem i niespecjalnie się kwapią do tego, by wrócić do swej alma mater. W Interze obrona dziurawa jak szwajcarski ser a w młodzieżówce kwartet, co spod ich skrzydeł wyszedł. Paradne, doprawdy! 

Linia defensywna wypadła poprawnie. Boczni obrońcy grali, co prawda, nad wyraz zachowawczo, lecz jednocześnie bardzo uważnie z tyłu, gdzie dobrze radzili sobie z Czeryszewem i Smołowem, którzy - poza końcówką pierwszej połowy - nie mogli sobie pozwolić na nic. Na środku w oko wpadał z pewnością Matteo Bianchetti - najmłodszy z całej formacji (r. 1993). Bardzo dobrze się ustawiał i popisał się kilkoma naprawdę efektownymi wślizgami, które ratowały Azzurrinich. Będą mieli niezłą zagwozdkę w Interze, co z nim począć. Talentem chłopak jest obdarzony z pewnością, ale potrzebuje grać. W Serie B, w barwach Hellas rzadko znajduje miejsce w wyjściowej jedenastce. Nie jest to zresztą jedyny zdolny obrońca, który tam nie gra zbyt często. Ten sam problem zdaje się mieć, dwa lata od Bianchettiego starszy, wychowanek Milanu - Michelangelo Albertazzi. Osobny temat to Luca Caldirola - kapitan U-21 w tym meczu, który w przyszłym roku powinien być sprawdzony na poziomie Serie A. 

Do pomocników mam najwięcej pretensji. Kiepskie zawody - cenionego przeze mnie - Florenziego, który dosłownie przeszedł obok meczu. Anonimowy występ. O Insigne pisałem. Ciężko go ocenić - notę podnosi bramka i w całym tym marazmie drugiej linii to on był tym, któremu się chciało, który szukał gry i pokazywał się do podania. Z tym, że nie sposób przejść obojętnie wobec ilości jego strat i niedokładnych podań. Najwięcej Italia zyskała na zastąpieniu Florenziego Riccardo Saponarą. Odkąd ogłoszono, że od przyszłego sezonu będzie zawodnikiem Milanu, jego akcje zdecydowanie poszły w górę. Pomocnik Empoli rozruszał niemrawą linię pomocy i po jego wejściu Azzurrini zaczęli grać szybciej a sam Saponara zanotował asystę przy golu Lorenzo Insigne na 2:0. Jak widać, mój sceptycyzm wobec jego osoby, topnieje tym bardziej, im dłużej oglądam Riccardo a i statystyki w Serie B ma konkretne. Środek słabo. O ile Marrone wywiązał się ze swoich obowiązków tego, który ma odebrać i oddać piłkę bardzo dobrze (to on odebrał futbolówkę i posłał ją do Immobile przy okazji pierwszego gola) o tyle Fausto Rossi nie pokazał nic ciekawego. Żadnego podania uruchamiającego napastników, w destrukcji też średnio przydatny. Nic nie zmieniło wpuszczenie za niego Bertolacciego. Zresztą, co miało zmienić? Wychowanek Romy nie jest i nie będzie rozgrywającym. Jaki jest sens wpuszczania trequartisty w miejsce środkowego pomocnika w 4-4-2, wie chyba tylko Mangia. Efekt był taki, że - całkiem przecież niezły - Bertolacci snuł się po boisku, nie bardzo wiedząc co ma ze sobą zrobić. To już lepiej by było zestawić środek z dwóch "6" (jak to określa się w niemieckim futbolu), powiedzieć im "chłopaki, odpowiadacie za środek pola, macie mi tu ruskich za mordy trzymać - szczególnie naszych bocznych obrońców musicie asekurować - i harować na to, żeby sobie Insigne z Saponarą mogli pograć na spokoju, bez obawy o stratę". 

Immobile i Gabbiadini bez wielkiego wsparcia ze strony kolegów i tak ugrali bramkę. Nie przez przypadek zresztą w pierwszej połowie zagrożenie z ich strony to były strzały z dystansu - tak też zresztą padł gol Ciretto. Szkoda, że musieli grać sami ze sobą, bo ciężko we dwójkę rozmontować całą obronę. Paloschi na boisku zrobił jeszcze mniej. Bo co też mogła zrobić typowa "9" w stylu Pippo Inzaghiego, jak piłek nie dostawała? Nic. O ile Immobile jeszcze z piłką przy nodze potrafi coś zrobić, o tyle napastnik Chievo statystował przez cały okres swojej obecności na murawie.

Jakie będą MME?



Nie mam pojęcia, jak ten zespół wypadnie na MME. Materiał ludzki jest świetny. Nie ma tu graczy Primaver, jak to niedawno jeszcze bywało, tylko piłkarze, którzy grają już przynajmniej na poziomie Serie B. Niestety Mangia niezbyt potrafi skleić z tego kolektywu. Obawiam się, że w konfrontacjach z przeciwnikiem pokroju Hiszpanii, Niemiec czy Francji wypadnie to bardzo blado. Pomoc, jak nie działała przeciwko np. Irlandii, nie działała przeciwko Hiszpanii i teraz przeciwko Rosji, przecież nie zacznie nagle działać - tym bardziej, że Mangia nie widzi w tym żadnego problemu. Nie wiem doprawdy dlaczego tak wielkim zwolennikiem tego pana jest Arrigo Sacchi - nestor włoskich trenerów i koordynator techniczny reprezentacji młodzieżowych. Czy rację mam ja, mówiąc od dłuższego czasu, że Mangia się do tej roboty nie nadaje i na kartach historii zapisze się jako "n-ty zwolniony przez Zampariniego z Palermo" czy też p. Sacchi, pokaże przyszłość.

poniedziałek, 18 marca 2013

U-21: powołania na mecze z Rosją i Ukrainą

Kadra U-21 przygotowuje się do czerwcowych finałów europejskiego czempionatu w Izraelu. W ramach tychże przygotowań Azzurrini zagrają 22 marca w Cittadelli z Rosją oraz 25 marca w Bassano del Grappa z Ukrainą. Dziś nazwiska powołanych na w/w mecze ogłosił selekcjoner Devis Mangia.

Devis Mangia (fot. uefa.com)


Lista graczy wygląda następująco:

Portieri:
Francesco Bardi (Novara), Simone Colombi (Modena), Nicola Leali (Virtus Lanciano);
Difensori:
Matteo Bianchetti (Verona), Cristiano Biraghi (Cittadella), Luca Caldirola (Brescia), Giulio Donati (Grosseto), Paolo Frascatore (Sassuolo), Vasco Regini (Empoli), Simone Romagnoli (Spezia), Davide Santon (Newcastle);
Centrocampisti:
Andrea Bertolacci (Genoa), Marco Crimi (Grosseto), Alessandro Florenzi (Roma), Lorenzo Insigne (Napoli), Luca Marrone (Juventus), Fausto Rossi (Brescia), Jacopo Sala (Amburgo), Nicola Sansone (Parma), Riccardo Saponara (Empoli), Federico Viviani (Padova);
Attaccanti:
Manolo Gabbiadini (Bologna), Ciro Immobile (Genoa), Samuele Longo (Espanyol), Alberto Paloschi (Chievo Verona), Simone Zaza (Ascoli).

Leali - w bramce czy w cieniu konkurentów?


Nie ma w kadrze Matteo Perina. Jeden z ciekawszych golkiperów młodego pokolenia, którego włoskie media od kilku tygodni sprzedają do Milanu jako następcę Abbiatiego, stracił ostatnimi czasy miejsce między słupkami Pescary. Nie jest to jednak przyczyną jego nieobecności w kadrze. Nie został wszak powołany również na poprzedni mecz przeciwko Niemcom. Sytuacja wygląda następująco: niekwestionowanym numerem 1 w bramce młodzieżówki jest wychowanek Interu, grający obecnie w barwach Novary na zapleczu Serie A - Francesco Bardi, jego zastępcą zaś Simone Colombi - wychowanek Atalanty Bergamo, wypożyczony do Modeny. Perin, mimo tego że bardziej medialny od swoich konkurentów i występujący na wyższym szczeblu rozgrywkowym, w reprezentacji Devisa Mangii często był dopiero numerem 3. Selekcjoner uznał, zdaje się, że nie ma sensu powoływać tego bramkarza, by sadzać go na trybunach i lepiej dać mu pracować w klubie. Na Niemcy powołany był Mirko Pigliacelli, teraz z kolei przyszła pora na Nikolę Lealiego. To z kolei chłopiec z rocznika 1993, po którego ubiegłego lata sięgnął Juventus. Szans na grę tam oczywiście nie miał, za konkurentów mając nie tylko Buffona, lecz także niezwykle solidnego Storariego i doświadczonego Rubinho. Działacze Bianconerich wypożyczyli go zatem do beniaminka Serie B, Virtus Lanciano. Wydaje się, że był to dobry ruch. Lanciano to niewielkie miasto oraz komuna w prowincji Chieti, w Abruzji. Mieszka tam raptem 36 tys. mieszkańców. Outsider drugiego frontu oraz niewielka mieścina to idealne połączenie, dające dwudziestolatkowi możliwości rozwoju, pozwalające zdobywać cenne boiskowe doświadczenie - gwarantując również to, że bezrobotny w trakcie meczu nie będzie - oraz dorastać z dala od wielkomiejskich pokus. No bo cóż można robić na, proszę wybaczyć jeśli ktoś się poczuł urażony, prowincji jeśli nie pracować na treningach?

Obrona, obrona: powrót Santona!


Mamy świeżynki i w tej formacji. Jest oczywiście nowy-stary kadrowicz - Davide Santon. Tam, kadrowicz - były kapitan tej drużyny. Mangia eliminacje jedynie kończył. Przez większość meczów na ławce trenerskiej zasiadał Ciro Ferrara, którego latem skusiła Sampdoria. I tu mamy niezły kalambur. Za Ferrary Santon miał opaskę, był niekwestionowanym liderem drużyny. Cóż się dziwić - na koncie mecze w Champions League i Serie A, podstawa w klubie Premier League. Zdawało się, że przeskok do dorosłej reprezentacji już tuż tuż. Tymczasem zespół U-21 przejmuje Devis Mangia i obrońcy NUFC nie powołuje. Wydawać się mogło, przekazał zawodnika wyżej - Prandellemu. Selekcjoner pierwszej reprezentacji jednak również zawodnika pominął. Raz, drugi, trzeci. Wolał nawet przejść na system 3-5-2 z Giaccherinim  na boku, gdy z gry wypadł mu Balzaretti. Logicznym się wydawało, że Mangia wróci do koncepcji: Azzurrini + Santon. Jednak nie, nic bardziej mylnego. I trwał ów piłkarz w takiej próżni. W końcu Santona mamy na powrót w U-21. Mam nadzieję, jako zwolennik jego talentu, że już z obiegu w reprezentacji nie wypadnie. Młodzieżowej czy seniorskiej, nieważne - przepływ między tymi jest dość swobodny. 

Brak też, podstawowego do tej pory, stopera - Marco Capuano. Obrońca Pescary jest kontuzjowany i powinien wrócić na 33. kolejkę Serie A. Pod jego nieobecność pewnie do wyjściowego składu wskoczy, wychowanek Milanu, Simone Romagnoli. Nowością jest w tym zestawieniu obecność Vasco Reginiego. Chłopak urodzony w 1990 roku. Debiutował w Serie A kilka lat temu w barwach Sampdorii. Później wypożyczony do Foggi, gdzie trenerem był Zeman a następnie oddany do Empoli. Szkoleniowiec toskańskiego klubu - Maurizio Sarri z lewej obrony przestawił go na środek. Szczerze mówiąc jest on dla mnie znakiem zapytania. W grze go zobaczyć okazji nie miałem. Pozostałe nazwiska w tej formacji nie zaskakują.

Bogactwo drugiej linii


Bardzo mocna formacja pomocy. Z elektronów krążących pomiędzy kadrą U-21 a La Nazionale A są tym razem Florenzi oraz Insigne. Warto też odnotować powrót rozgrywającego Padwy, Federico Vivianiego - wychowanka Romy. Jest, grający ostatnio częściej u Donadoniego, Nicola Sansone. Jest również, robiący furorę na drugoligowych boiskach, Riccardo Saponara, którego jedną połówkę karty po sezonie weźmie Parma, drugą zaś Milan. Jest też nowość - Andrea Bertolacci. Wychowanek, jakżeby inaczej, Giallorossich. Chłopiec z rocznika 1991, który dość niespodziewanie wyrósł nam w obecnych rozgrywkach na pewniaka do gry w podstawie Genoi. Na Marassi zmieniają się trenerzy, żaden jednak nie waha się korzystać z Andrei, dla którego pierwszoligowe boiska to nie pierwszyzna. Grał już bowiem na nich, będąc piłkarzem (na zasadzie wypożyczenia oczywiście) Lecce. To jednak w tym sezonie talent Bertolacciego eksplodował. Dwa towarzyskie mecze to dobra okazja, by go sprawdzić w młodzieżówce.

Nie podejmę się typowania wyjściowych zestawień na poszczególne mecze i to z dwóch powodów. Primo - są to gry kontrolne, w trakcie których Mangia pewnie będzie chciał zrobić przegląd dostępnego materiału ludzkiego. Secondo - nie mam bladego pojęcia, na kogo może postawić w danym meczu. Każda z podjętych decyzji będzie okazją do zobaczenia ciekawego i perspektywicznego grajka. Florenziego i Insigne mamy okazję oglądać w koszulkach odpowiednio Romy oraz Napoli. Podobnie ma się ostatnimi czasy sprawa z Sansone w Parmie, gdzie gra na boku ataku w 4-3-3. Najchętniej obejrzałbym Saponarę. W dotychczasowych meczach Azzurrinich na kolana nie rzucił, choć - trzeba to przyznać - nie był też starterem i czasu na zaprezentowanie się miał niedużo. Połówka z Hiszpanią i jakieś ogony w innych grach. Patrzeć jest jednak na co. Zawodnik ten w Serie B legitymuje się 9 strzelonymi golami i 10 asystami. O innych zawodnikach nie wspominam, no bo to boki 4-4-2, które preferuje Mangia, są miejscem dla tych najciekawszych. Na środku zagra pewnie ktoś z tercetu Marrone - Rossi - Viviani. Do tego swoje minuty dostanie pewnie Crimi z Grossetto. 

O co tyle krzyku?


Doczekał się powołania Simone Zaza, którego 16 trafień winduje w czołówkę strzelców Serie B. Ciekaw tego chłopca jestem niezmiernie. Ostatnio dużo szumu wokół niego zrobiono. Pisze się o zainteresowaniu ze strony największych włoskiego futbolu: Milanu i Juventusu. Zaza w Ascoli występuje na zasadzie wypożyczenia z Sampdorii. Sęk w tym, że z Samp ma kontrakt obowiązujący do 2014 roku. Klub chciał go przedłużyć, zawodnik jednak świadom zainteresowania innych zespołów, propozycję ów odrzucił. Chętnie zobaczę, o co tyle krzyku. Poza napastnikiem Ascoli mamy też Paloschiego i Immobile, którzy mają już po 23 lata i czerwcowy turniej będzie dla nich zamknięciem pewnego rozdziału. Jest też Gabbiadini, który ostatnio odnalazł się w Bologni i zaczął grać w podstawowym składzie oraz Longo, któremu - jak wynika z ostatnich wypowiedzi - niespieszno do powrotu do Mediolanu.